» Nie pamiętam hasła | » Zarejestruj się

Informacje

Jagiellonia popłynęła Arką

piłka nożna 2017-10-23 08:13:12

Bolesną porażkę przeżyli w Gdyni piłkarze Jagiellonii. Żółto-czerwoni ostatnią wygraną odnieśli miesiąc temu w Białymstoku, kiedy to pokonali u siebie stołeczną Legię. W niedzielę przeciw Arce białostoczanie zagrali katastrofalnie zarówno w ataku jak i obronie przegrywając 1:4. I marnym pocieszeniem jest fakt, że mecz był dobrym widowiskiem, w którym nie było czasu na nudę.

Jagiellonia zagrała w Gdynii bez pauzującego Ivana Runje i to było niestety widać. Defensywa żółto-czerwonych w tym meczu przypominała szwajcarski ser i niestety trafiła na wyjątkowo dobrze dysponowanych gospodarzy, wśród których prym wodził Rafał Siemaszko. Już w 13 minucie popisał się on fantastyczną przewrotką, po której piłka odbiła się od poprzeczki. Dobitka głową Michała Marcjanika wylądowała już w bramce. Białostoczanie odpowiedzi bombą z 30 metrów z rzutu wolnego - niestety minimalnie niecelną. W 21 minucie Arka prowadziła 2:0: niewysoki Siemaszko wygrał w powietrzu z rosłymi obrońcami Jagiellonii i zaskoczył spóźnionego Mariana Kelemana.
A potem i tak szybkie tempo meczu jeszcze wzrosło: obie ekipy grały cios za cios. Niestety w barwach Jagi był kompletnie zagubiony i nieskuteczny Cillian Sheridan, który pudłował nawet z 5 metrów. W 35 minucie głową popisał się Taras Romanczuk i było 1:2. A potem kolejne dwie doskonałe okazje miała Arka: najpierw Patryk Kun spudłował z około 10 metrów, a potem po strzale Grzegorza Piesio sędzia odgwizdał spalonego, bo blisko toru lotu piłki stał jeden z graczy Arki.

Po przerwie Jaga zaatakowała, Arka odpowiedziała i znowu widzowie oglądali raz pod jedną, a raz pod drugą bramką groźne sytuacje. Niestety białosotczanie pudłowali (znowu Sheridan, Novikovas i Świderski). Niestety w 61 minucie zagapił się Marian Keleman i niespecjalnie trudny strzał z rzutu wolnego wpadł do bramki Jagiellonii. Potem kolejne ataki jagiellończyków kończyły się albo utratą piłki po niedokładnym zagraniu albo efektownymi pudłami Sheridana. Dobre dośrodkowania Arvidasa Novikovasa nie znajdowały adresatów, a najbliżej pokonania golkipera Arki był Fedor Ćernych, który trafił w słupek.

Niestety w 77 minucie białostoczanom podcięła skrzydła czwarta bramka: Piotr Wlazło niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki.

Reasumując: Jagiellonia i Arka stworzyły efektowne widowisko, w której Arka grała w piłkę, a Jagiellonia stwarzała dobre wrażenie.

- Gratulacje dla gospodarzy za zwycięstwo. Na pewno przegraliśmy ten mecz głównie stałymi fragmentami gry. Rzadko się zdarza stracić w ten sposób trzy bramki w jednym meczu, a my je straciliśmy. Uważam, że wbrew pozorom dobrze weszliśmy w to spotkanie i do momentu straty pierwszej bramki graliśmy szybko, dobrze i zabrakło w tym pierwszym okresie zdobycia bramki. Później bardzo szybko straciliśmy dwa gole, udało nam się złapać kontakt i na drugą połowę wyszliśmy z chęcią nie tylko zremisowania, ale nawet wygrania tego meczu. Kluczowym momentem była jednak nie bramka na 3:1, ale ta sytuacja, gdy w jednej akcji świetnie interweniował bramkarz Arki, potem było wybicie piłki z bramki, słupek… To był taki moment, gdy do końca pozostawało wciąż wiele czasu i mogliśmy złapać kontakt. Wyjeżdżamy stąd mocno rozczarowani i niezadowoleni, ale przed nami kolejne mecze i już musimy o nich myśleć. Ten zespół ma duży charakter i dla mnie nie ulega wątpliwości, że zdołamy odpowiednio zareagować - podsumował po meczu trener Ireneusz Mamrot.

Ostatni raz Jaga straciła 4 gole w maju 2017 roku. Trzeba trafu - to było również Trójmieście, ale rywalem była Lechia Gdańsk.

Arka Gdynia - Jagiellonia Białystok 4:1 (2:1). Bramki: Michał Marcjanik 13, Rafał Siemaszko 21, Marcin Warcholak 61, Piotr Wlazło 77 (s) - Taras Romanczuk 34. Żółte kartki: Frankowski, Kwiecień, Guti (Jagiellonia). Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzowie:11 097.

Jagiellonia: Marián Kelemen - Przemysław Frankowski, Guti, Bartosz Kwiecień, Piotr Tomasik - Arvydas Novikovas (87 Dmytro Chomczenowśkyj), Taras Romanczuk, Piotr Wlazło, Karol Świderski (85 Guilherme), Fedor Černych - Cillian Sheridan (76 Martin Pospíšil).

 

Źródło: https://ddb24.pl/artykul/jagiellonia-poplynela/299013


W każdej chwili możesz podyskutować na ten temat na naszym forum: http://forum.podlaskisport.pl/
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. PodlaskiSport.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Opinie

Brak opinii.





partnerzy strategiczni

partnerzy

piłka nożna | siatkówka | koszykówka | sporty motorowe | sporty zimowe | sporty wodne | sporty walki | inne sporty | sporty szkolne | katalog firm | forum | fotogaleria