» Nie pamiętam hasła | » Zarejestruj się

Informacje

Ekstraklasa: Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 4:1

piłka nożna / Poznań 2011-09-17 14:14:31

W drugim piątkowym spotkaniu 7. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań pokonał Jagiellonię Białystok 4:1 (1:1). Wysoka wygrana „Kolejorza” nie odzwierciedlała jednak tego co działo się na boisku.

Pomimo niekorzystnego bilansu spotkań Jagiellonii z Lechem w Poznaniu (8 spotkań przegranych na 8 rozegranych, bramki 21-1 na korzyść gospodarzy), trener Jagiellonii, Czesław Michniewicz zapowiadał przed meczem, że jego podopieczni pokażą pełnię swoich umiejętności i postarają się wywieźć ze stolicy Wielkopolski korzystny wynik.

Początek zawodów należał jednak do poznaniaków. W 4.minucie pojedynku po krótkim rozegraniu piłki strzał Semira Stilicia obronił Krzysztof Baran. Sześć minut później bardzo groźnie uderzał głową Rudniew, ale kapitalną interwencją popisał się białostocki bramkarz, wybijając futbolówkę na rzut rożny.

W 11.minucie gry po zamieszaniu w polu karnym gości piłka trafiła w rękę Alexisa Norambuenę, lecz arbiter słusznie nie odgwizdał „jedenastki” drużynie gospodarzy, gdyż nie było to zamierzone zachowanie obrońcy „Jagi”. Chwilę wcześniej sytuacji „sam na sam” z golkiperem Jagiellonii nie wykorzystał Stilić.

W 24. minucie meczu Lech objął prowadzenie za sprawą Artjoma Rudniewa, dla którego było to 9. trafienie w sezonie i jak się później okazało nieostatnie w tym spotkaniu. Nienajlepiej w tej sytuacji zachował się Baran, który dał się wyprzedzić Łotyszowi, któremu nie pozostało nic innego jak skierować piłkę do siatki. Ładną asystą przy golu popisał się Marciano Bruma, ale nie powinien być on uznany, gdyż piłki wcześniej dotknął znajdujący się na „spalonym” Mateusz Możdzeń.

W 28. minucie doszło do pierwszej zmiany w szeregach „żółto – czerwonych”. Kontuzjowanego Lukę Pejovicia zastąpił Ermin Seratlic. Kilka sekund później białostoczanie mieli znakomitą okazję do wyrównania. Tuż przed polem karnym piłkę przechwycił Tomasz Frankowski, ale niedokładnie zagrał do Seratlicia, który znajdował się oko w oko z Krzysztofem Kotorowskim.

W 32. minucie pojedynku Jagiellonia dopięła swego i zasłużenie zdobyła gola. Norambuena w inteligentny sposób zagrał piłkę na wolne pole do Dawida Plizgi, który uprzedził Kotorowskiego i zewnętrzną częścią stopy skierował futbolówkę do bramki. Było to pierwsze trafienie tego zawodnika w barwach „Jagi”.

Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie, a gracze obu drużyn nie stwarzali klarownych sytuacji do zdobycia prowadzenia.
W 56. minucie mogło być 2:1 dla Jagiellonii. Dobrym prostopadłym zagraniem do Frankowskiego popisał się Plizga, lecz „Franek” nie zrozumiał jego intencji i nie pobiegł za piłką.

Minutę później gospodarze zdobyli drugiego gola. Niefrasobliwość obrońców „Jagi” przy rzucie rożnym wykorzystał Rudniew i po raz drugi pokonał Barana strzałem głową z bliskiej odległości.

W 62. minucie było już 3:1 dla „Kolejorza”. Doskonałym lobującym uderzeniem z kilkudziesięciu metrów popisał się Stilić, źle ustawiony Baran zdołał końcami palców wybić piłkę na poprzeczkę, lecz dopadł do niej Rudniew i  spokojnie umieścił futbolówkę przy lewym słupku białostockiej bramki. Dla Łotysza oznaczało to uzyskanie „hat-tricka” w tym meczu. Warto zauważyć, że w chwili wyjścia do piłki napastnik Lecha znajdował się na pozycji spalonej. Był to drugi poważny błąd arbitra w piątkowej konfrontacji.

Dwie minuty później było już po meczu. Na strzał sprzed pola karnego zdecydował się Aleksandyr Tonew, piłka po drodze odbiła się od Thiago Cionka, czym kompletnie zmyliła Barana, wpadając w przeciwległy róg bramki. W tym momencie na tablicy świetlnej widniał rezultat 4:1 dla gospodarzy.

W 70.minucie idealną sytuację do zmniejszenia rozmiarów porażki miał Frankowski, lecz nie wykorzystał świetnego podania Plizgi. Popularny „Franek” znajdując się „sam na sam” z Kotorowskim zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i stracił piłkę. Po chwili okazało się, że napastnik Jagiellonii doznał kontuzji i musiał opuścić boisko, a w jego miejsce na murawie zameldował się Marko Cetković.

Trzy minuty później Lechici mieli okazję do podwyższenia prowadzenia, lecz niegroźny strzał Siergieja Kriwca zatrzymał się na słupku bramki gości. Znów nienajlepiej interweniował Baran.

Na pięć minut przed końcem kolejną okazję do trafienia miał Rudniew, ale jego groźny strzał głową z ostrego kąta przeleciał nad bramką „żółto – czerwonych”.

W doliczonym czasie gry po raz trzeci fatalnie pomylił się arbiter spotkania, nie odgwizdując ewidentnego rzutu karnego na Vladimirze Kukolu, który został kopnięty w nogę prze jednego z obrońców gospodarzy. Po chwili sędzia zakończył mecz i piłkarze oraz kibice Lecha mogli cieszyć się ze zwycięstwa, które pozwoliło im awansować na pozycję lidera T-Mobile Ekstraklasy.

Po meczu powiedzieli:

Jose Maria Bakero (trener Lecha): - Jestem zadowolony, że po dwóch porażkach, udało nam się wygrać i to w przekonujący sposób. Było kilka bardzo dobrych momentów w tym meczu w naszym wykonaniu. Na drugą połowę wyszliśmy bardzo skoncentrowani, utrzymywaliśmy się przy piłce. Po zdobyciu bramki graliśmy już znacznie pewniej i płynniej. Trzeba zaznaczyć, że przyszło nam się zmierzyć z mocną drużyną, która potrafi dobrze grać z kontrataku, a w tabeli była wyżej od nas.

- Dzisiaj zagraliśmy bardzo inteligentnie i tego właśnie oczekuję od zespołu. Muszę pochwalić Kamila Drygasa, który zagrał dobre spotkanie po bardzo długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Jeśli chodzi o Aleksandra Tonewa, to w ostatnim czasie rozegrał dwa pełne spotkania w reprezentacji młodzieżowej i nie był ostatnio w odpowiedniej dyspozycji. To młody piłkarz i gra jeszcze nierówno, ale na pewno nam jeszcze wiele razy pomoże.

Czesław Michniewicz (trener Jagiellonii): - Trudno być zadowolonym, gdy przegrywa się 1:4. Lech był jednak dziś lepszy i wygrał w pełni zasłużenie. Kluczowym momentem spotkania był drugi gol dla gospodarzy. Lech nam go strzelił po rzucie rożnym, gdy cały zespół był w polu karnym. Takie rzeczy nie powinny się zdarzać i o to mam żal do moich zawodników. O kolejne bramki nie mam już pretensji. Przy trzeciej Krzysiek Baran zrobił co mógł, ale uderzenie Stilicia było niemal perfekcyjne. Dodatkowym zmartwieniem jest kontuzja Tomka Frankowskiego, który skręcił kostkę i nie wiem, czy będę z niego skorzystać w najbliższych meczach.

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 4:1 (1:1)
Bramki:
Artjoms Rudnevs - trzy (24, 57, 62), Aleksandyr Tonew (64) - Dawid Plizga (32).

Żółte kartki: Marciano Bruma, Mateusz Możdżeń.

Sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom).

Widzów: 10 389.

Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Marciano Bruma (46. Marcin Kamiński), Grzegorz Wojtkowiak, Hubert Wołąkiewicz, Luis Henriquez - Semir Stilic, Mateusz Możdżeń (64. Dimitrije Injac), Siergiej Kriwiec, Rafał Murawski, Aleksander Tonew (83. Kamil Drygas) - Artjom Rudniew.

Jagiellonia Białystok: Krzysztof Baran - Grzegorz Bartczak, Andrius Skerla, Thiago Cionek, Alexis Norambuena - Tomasz Kupisz (84. Vladimir Kukol), Hermes, Dawid Plizga, Rafał Grzyb, Luka Pejovic (27. Ermin Seratlic) - Tomasz Frankowski (74. Marko Cetkovic).

Łukasz Więcko


W każdej chwili możesz podyskutować na ten temat na naszym forum: http://forum.podlaskisport.pl/
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. PodlaskiSport.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Opinie

  • Anonim
    2016-05-05 12:09:49
    192.243.55.136

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-04-25 16:51:45
    192.243.55.135

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-04-08 15:24:04
    192.243.55.134

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-03-31 06:34:53
    192.243.55.130

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-03-13 19:03:01
    192.243.55.137

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-03-06 10:35:50
    192.243.55.131

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-02-23 10:33:36
    192.243.55.136

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-02-16 14:58:00
    192.243.55.138

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-02-09 21:57:43
    192.243.55.133

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-01-16 10:05:18
    192.243.55.134

    Komentarz zablokowany.

  • lornetka
    2011-09-17 18:00:50
    78.88.7.112

    gra niiezła obrona dziurawa ale warto by się rozglądnąc za numerem 1 bo 33 jeszcze musi stać w kolejce po szczęście.Ma niefarta





partnerzy strategiczni

partnerzy

piłka nożna | siatkówka | koszykówka | sporty motorowe | sporty zimowe | sporty wodne | sporty walki | inne sporty | sporty szkolne | katalog firm | forum | fotogaleria