» Nie pamiętam hasła | » Zarejestruj się

Informacje

Ekstraklasa: Jagiellonia Białystok - Zagłębie Lubin 3:1

piłka nożna / Białystok 2011-10-01 20:58:50

W meczu 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Jagiellonia Białystok ograła przed własną publicznością Zagłębie Lubin 3:1 (2:1). Po raz kolejny w tym sezonie skutecznością błysnął strzelec dwóch bramek dla białostoczan, Tomasz Frankowski.

Szkoleniowiec gospodarzy, Czesław Michniewicz, był zmuszony do dokonania kilku zmian personalnych w składzie w porównaniu do wcześniejszych pojedynków, a wszystko przez urazy nękające jego podopiecznych. Stąd obecność w składzie zawodzącego ostatnio Marcina Burkhardta, który miał zastąpić poważnie kontuzjowanego Dawida Plizgę. Ponadto doszło do zmiany między słupkami, gdzie znajdującego się w kiepskiej dyspozycji psychicznej po puszczeniu w kilku spotkaniach trzynastu bramek Krzysztofa Barana zastąpił zaledwie 19-letni Tomasz Ptak, dla którego był to debiut w barwach „Jagi”. Z powodu braku certyfikatu uprawniającego do gry trener nie mógł jeszcze skorzystać z nowego nabytku klubu, Grzegorza Rasiaka, który poczynania swoich kolegów obserwował z wysokości trybun.

Po dwóch wysokich ligowych porażkach i kompromitacji pucharowej w Zdzieszowicach, kibice Jagiellonii mieli prawo obawiać się o końcowy rezultat w starciu z Zagłębiem, ale tym razem ich ulubieńcy, schodzili z murawy jako zwycięzcy. Początek spotkania nie napawał optymizmem. Na boisku dominował chaos i wiało nudą. W 26. minucie Rafał Grzyb przejął futbolówkę w środku pola i zagrał doskonałą prostopadłą piłkę do Tomasza Frankowskiego. „Łowca bramek” bez problemu wygrał pojedynek sam na sam z Bojanem Isailoviciem, dając swojej drużynie prowadzenie 1:0.

Radość w obozie gospodarzy nie trwała jednak zbyt długo, bo już cztery minuty później na tablicy wyników widniał remis. Dużą zasługę przy wyrównującym golu lubinian miał duet Skerla – Cionek. Stoperzy „Jagi” wymieniali między sobą podania pod własnym polem karnym, aż na skutek pressingu wybili futbolówkę wprost pod nogi gości i trafiła ona w końcu do Darvydasa Sernasa, który mocnym strzałem z dystansu pokonał Ptaka. Dla Litwina było to premierowe trafienie w T-Mobile Ekstraklasie.

Sfrustrowany nieporadnością swoich podopiecznych Michniewicz już w 35. minucie zdecydował się na podwójną zmianę. Za Vladimira Kukola i żegnanego gwizdami Marcina Burkhardta pojawili się Ermin Seratlić i Marko Cetković. Trenerski nos nie zawiódł Michniewicza, bo 120 sekund przed przerwą pierwszy z nich płaskim uderzeniem obok słupka dał prowadzenie Jagiellonii. Warto odnotować, że asystę przy tym trafieniu zanotował Frankowski.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Lubinianie do samego końca walczyli o wyrównanie stanu meczu, lecz na przeszkodzie stawał im albo Ptak albo jak w przypadku 78. minuty poprzeczka, o którą otarł się strzał z rzutu wolnego Łukasza Hanzela. Wynik spotkania ustalił na 180 sekund przed upływem regulaminowego czasu gry Frankowski, wykorzystując dokładne podanie Cetkovicia. Więcej bramek kibice zgromadzeni na obiekcie przy ulicy Słonecznej w tym meczu już nie obejrzeli.

Po meczu powiedzieli:

Jan Urban (Zagłębie Lubin): Jestem wkurzony nie o to, że przegraliśmy mecz, ale o to, że przygotowuje człowiek analizę drużyny przeciwnej i wiedzieliśmy jakie są atuty Jagi. Stałe fragmenty gry - Skerla - ustrzegliśmy się. Najlepiej grająca drużyna w lidze z kontrataku, niezależnie od tego czy gra u siebie czy na wyjeździe, a tu dostajemy bramki z kontrataków, a było ich o wiele więcej. Nie tak mieliśmy grać. Nie wiem czy poniósł nas entuzjazm po spotkaniu z ŁKS-em, gdzie wygraliśmy swój pierwszy mecz w lidze. Uczulałem zawodników, że nie możemy z Jagiellonią grać tak jak z ŁKS-em, chodzi przede wszystkim o tak dużą ilość zawodników w ataku, bo każda strata będzie oznaczała groźny kontratak i one rzeczywiście były bardzo groźne, no i przekształcały się w bramki. Mam żal do piłkarzy, że nie potrafiliśmy temu zapobiec, bo właśnie przede wszystkim na to ich uczulałem, aby przerwać akcję faulem taktycznym, albo też szybko zorganizować się w defensywie. To nam się nie udało i dlatego ten mecz przegraliśmy.

Czesław Michniewicz (Jagiellonia Białystok): Bardzo się cieszę, że udało nam się wygrać spotkanie, którego bardzo się obawialiśmy z uwagi na to, iż trzy poprzednie nie były najlepsze w naszym wykonaniu, chociaż gra momentami nie była najgorsza. Oczywiście w tych dwóch ligowych, o pucharowym nie myślę, bo przegraliśmy je sromotnie. Na pewno u każdego zawodnika i trenera niepewność była, do tego kontuzje Dawida Plizgi i Grześka Bartczaka oraz kilka innych urazów spowodowało, że zdecydowaliśmy się na takie, a nie inne ustawienie.

Tomasz Frankowski (Jagiellonia Białystok): Trzeba pogratulować i podziękować partnerom za podania prostopadłe, bo rzadko się zdarza w naszej lidze, żebym dostał takie dogrania. Szkoda Dawida Plizgi, bo jak złapał optymalną dyspozycję i ciągnął naszą grę w ofensywie, to doznał ciężkiego urazu. Teraz czekamy na kolejnego zawodnika, który wspomoże mnie z przodu w strzelaniu bramek – Grześka Rasiaka. Potrzebuję teraz kilku dni odpoczynku, żeby się zregenerować, bo nie ma co ukrywać, że osiem bramek w dziewięciu kolejkach to fantastyczna średnia, ale jestem zmęczony.

Tomasz Ptak (Jagiellonia Białystok):To czy zagram w następnym spotkaniu okaże się na odprawie przedmeczowej z Wisłą, póki co muszę pracować na kolejnych treningach, wierzyć w swoje możliwości i być cierpliwym. Miałem duże wsparcie od kolegów z drużyny oraz trenerów, przede wszystkim od trenera Jankowskiego, który bardzo we mnie wierzył, pomogło mi również wsparcie rodziny,bliskich, oni we mnie wierzyli, przekonywali , że będzie dobrze. Chciałem wyjść na boisko i zagrać jak najlepiej. Cała drużyna zagrała dobre zawody, chcemy to powtórzyć w meczu z Wisłą i zobaczymy co przyniesie przyszłość. Nie pamiętam dokładnie okoliczności w których straciliśmy bramkę. Wiem tylko, że Thiago ze Skerlą wymieniali między sobą podania, chciałem,żeby wybili tą piłkę,jednak trafiła ona w jednego z zawodników Zagłębia, dodatkowo przy uderzeniu był rykoszet. Muszę tą sytuację zobaczyć na powtórkach i wtedy będę mógł ją ocenić.

Thiago Cionek (Jagiellonia Białystok): Ostatnio traciliśmy dużo bramek, przegrywaliśmy w efektowny sposób, ale dzisiejszy mecz nam się udał. Zaczęliśmy od prowadzenia, co było bardzo ważne, szkoda,że znowu szybko straciliśmy bramkę, było zbyt dużo nerwowości. W końcówce pierwszej połowy oraz w drugiej połowie nasza gra wyglądała już dobrze, prowadziliśmy, a trzecia strzelona bramka zagwarantowała nam spokój w końcówce. Graliśmy mocno cofnięci na własną połowę, ostatnio traciliśmy zbyt dużo goli i w najprostszy sposób staraliśmy się rozwiązać problemy w defensywie, nabrać pewności siebie, żeby grało nam się łatwiej. Czasami trzeba tak grać, wiem , że to nie wygląda ładnie, ale przynajmniej jest to skuteczne, co dla nas jest w tym momencie najważniejsze. Wiemy, że kibice dużo od nas wymagają ,takie jest ich prawo, chcą, żebyśmy wygrywali. Wiadomo, że nie jesteśmy w stanie wygrywać w każdym meczu, ale rozumiemy ich oczekiwania. Bardzo ważne było dziś dla nas ich wsparcie, pomagali nam od początku zwyciężyć w tym spotkaniu. Przy straconej bramce zabrakło zrozumienia między mną a Andriusem, zbyt nisko wybiłem piłkę, potem starałem się zablokować strzał. W poprzednim sezonie blokowałem takie piłki skutecznie, a teraz brakuje szczęścia. Mam nadzieję, że wszystko co złe jest już za nami i będziemy grać tak jak wcześniej, czyli dużo meczów na „zero z tyłu”. Najważniejsze są jednak zwycięstwa. Oglądaliśmy i analizowaliśmy z trenerem grę Zagłębia, staraliśmy się wyeliminować ich atuty, było to jak widać skuteczne i rywal nie był przez to tak groźny. Oczekiwania wobec nas zmieniają się z meczu na mecz, będziemy walczyć w każdym spotkaniu o zwycięstwo, na końcu rozgrywek okaże się, które miejsce zajmiemy.

Darvydas Sernas (Zagłebie Lubin): Boli, że moja pierwsza bramka w lidze nie pomogła drużynie, bo wyjeżdżamy stąd bez punktów. Ruszyliśmy za bardzo do przodu, a „Jaga” złapała nas na kontrach, chociaż trener uczulał nas na to przed spotkaniem. Wiedzieliśmy, że strzelają dużo bramek z kontrataku i dzisiaj było podobnie. Po wprowadzeniu do linii ataku Woźniaka, gram lekko cofniętego napastnika. Oczywiście w dwójkę w ataku gra się lepiej. Fajnie było się znowu spotkać z Czesławem Michniewiczem, z którym pracowałem przez pół roku.

źródło: Jagiellonia Białystok / inf. własne

Marcin Wołyń


W każdej chwili możesz podyskutować na ten temat na naszym forum: http://forum.podlaskisport.pl/
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. PodlaskiSport.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Opinie

  • Anonim
    2016-04-30 13:27:31
    192.243.55.138

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-04-25 00:46:49
    192.243.55.134

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-04-07 15:10:24
    192.243.55.137

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-03-30 13:15:13
    192.243.55.133

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-03-13 05:00:46
    192.243.55.133

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-03-05 19:50:31
    192.243.55.133

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-02-22 16:57:59
    192.243.55.132

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-02-16 10:29:53
    192.243.55.131

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-02-09 01:00:31
    192.243.55.138

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2016-01-14 23:58:57
    192.243.55.135

    Komentarz zablokowany.

  • Anonim
    2015-11-22 04:13:38
    46.229.164.100

    Komentarz zablokowany.





partnerzy strategiczni

partnerzy

piłka nożna | siatkówka | koszykówka | sporty motorowe | sporty zimowe | sporty wodne | sporty walki | inne sporty | sporty szkolne | katalog firm | forum | fotogaleria