Marek Twardowski
2008-10-22 19:53:45
Marek Twardowski urodzony 6 października 1979 w Białymstoku, zawodnik Sparty Augustów jest jednym z najlepszych polskich kajakarzy, obecnie posiadacz ponad 30 medali Mistrzostw Polski oraz ponad 20 Mistrzostw Świata i Europy, z czego większość to te z najcenniejszego kruszcu. Wciąż jednak zostaje bez tego upragnionego czyli medalu Igrzysk Olimpijskich.
Tak utytułowany zawodnik swoją karierę z kajakarstwem rozpoczął przypadkowo jak sam mówi: - W szkole grałem w piłkę ręczną, koszykówkę, startowałem w biegach lekkoatletycznych. Ciągnęło mnie do sportowej rywalizacji - wspomina Marek Twardowski. - Od wody trzymałem się jednak z daleka, bałem się jej, chwilami wręcz nieziemski strach oblatywał mnie na widok jeziora. Wzięło się to z wczesnego dzieciństwa, gdy ze starszym o trzy lata bratem Tadziem, poszedłem na staw i podkusiło mnie, by łamać stopami zalegający na nim lód. Powłoka oczywiście pękła, ja wpadłem do wody, a że nie miałem jeszcze 5 lat, to nie umiałem pływać. Na szczęście brat wyciągnął mnie jakoś. Gdy więc klubowym zwyczajem Sparty trener Sławomir Aleszczyk zawitał do naszej klasy, by szukać kandydatów do kajakarstwa, najpierw gorąco
zapaliłem się do tego pomysłu. Mina mi zrzedła, gdy zobaczyłem jezioro. Ze ściśniętym gardłem wsiadłem do kajaka z trenerem, ale nic nie stało się. Poszedłem na następny trening, potem kolejny i znów następny. Oczywiście w tajemnicy przed rodzicami, którzy za nic na świecie nie zgodziliby się, abym został kajakarzem. Gdy wracałem z zajęć mokre rzeczy
chowałem po rozmaitych domowych zakamarkach, czasami nawet do szafy. Sprawa się musiała kiedyś wydać i tak też się stało, gdy następnego lata w klubie postanowiono mnie zabrać na obóz letni. Musiałem mieć zgodę rodziców. Podpisała mi ja mama, która chyba się domyślała kierunku moich eskapad, bo chyba znajdowała mokre ubrania.
Pamiętam tez, że kiedy pierwszy raz wypłynąłem kajakiem z kolega a nie trenerem, to cały czas myślałem tylko o jednym, aby się nie wywrócić. I oczywiście wpadliśmy do wody, ale już trochę umiałem pływać - dodaje.
Twardowski szybko potwierdził swój talent trafiając do reprezentacji juniorów i w pierwszych swoich wielkich zawodach zdobył dwa brązowe medale, było to w 1996 roku na poznańskiej Malcie. Rok później potwierdził swoje wysokie aspiracje zdobywając w fińskim Lahti tytuł mistrza świata juniorów.
- Ten medal cenie bardzo wysoko, zajmuje w moim sercu tak samo ważne miejsce jak o rok późniejsze sukcesy w mistrzostwach świata seniorów w Mediolanie. Wywalczyłem ten tytuł w jedynkach, a potem startowałem już tylko w osadach. Na włoskim torze Idroscalo byliśmy w wyjątkowej wręcz formie. Do dziś wielu ludzi nie może się nadziwić, że startowaliśmy na czterech dystansach i w każdym występie zdobywaliśmy medal: jeden złoty, dwa srebrne i jeden brązowy - rozpromienia się Marek. - To był fantastyczny zastrzyk optymizmu przed pierwszym naszym wspólnym startem olimpijskim.

Augustowianin w kolejnych sezonach zdobywał medal za medalem. W roku 1999 jego partner z kajakowej dwójki - Adam Wysocki zaczął zmagać się z kontuzją kręgosłupa. - Zmagał się z nią zaciekle, byłem dla niego pełen podziwu, choć widziałem, że żadnego zgrupowania nie przepracował do końca. Wyjeżdżał na lekarskie konsultacje, na rehabilitacje.
Właściwie do startu w igrzyska przygotowywał się niespełna pół roku. A mimo to powinniśmy zdobyć medal - jeszcze na wspomnienie australijskiego startu zgrzyta zębami Marek. - W dniu finałów szalał na torze wiatr, fale były jak na morzu. Pływaliśmy pod wiatr, dystans wydłużył się, co pomogło Norwegowi Holmanowi wygrać wyścig jedynek, choć nie powinien być na podium. W naszej konkurencji, ciężcy Węgrzy ograli doskonałych technicznie Niemców, a jeszcze ciężsi Australijczycy sięgnęli po brązowy medal. W normalnych warunkach na pewno przegralibyśmy tylko z Niemcami. Wyścigi na 500 metrów nie powinny się odbyć, ale zawiniła głupota organizatorów, którzy wyznaczyli je tuż przez zamknięciem igrzysk. Jak miecz Damoklesa wisiała nad nimi wściekłość przewodniczącego Samarancha, więc wypaczając
całkowicie wyniki doprowadzili zawody do końca.

Kolejne lata to znowu kolejne medale jednak na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach do olimpijskiego złota zabrakło im setnych sekundy. - Tym razem nie możemy winić nikogo poza sobą - z przekonaniem wyznaje Marek. - Tuz przed
meta popełniliśmy koszmarny błąd, będąc pewnym że meta jest tuż, tuż, rzuciłem kajakiem. Niestety, była dwa metry dalej, nasza łódka wyhamowała a rywale wyprzedzili nas o setne części sekundy. Kajak rzucony zawsze hamuje i to nas kosztowało srebrny medal, bo z Niemcami wygrać nie byliśmy w stanie.
Na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie Marek Twardowski był chorążym polskiej reprezentacji. Jednak na Igrzyskach nieco zawiódł. Zmuszony do startu z Adamem Wysockim w K-2 (partner Wysockiego doznał kontuzji) powrócił do jednego kajaku z klubowym kolego. Napięty terminarz zawodów sprawił, że Marek musiał startować często godzinę po pierwszym starcie. Tak duże obciążenie doprowadziło do tego, iż medali w Pekinie nie było.

Jego celem wciąż pozostaje medal olimpijski by dopełnić to piękną i pełną sukcesów karierę sportową. Kolejna szansa przyjdzie w 2012 w Londynie, gdzie Twardowski na pewno powalczy o medal!
Do Londynu jednak długa i ciężka droga pełna wielu godzin przygotowań jednak już teraz mocno
trzymamy kciuki za olimpijskie złoto w 2012 roku!




Anonim
2011-08-31 22:45:46
Zasłużył sobie na to wszystko, ciężko na to pracował. Pokazał światu, że jest najlepszy i o to chodzi:) Podniósł się po cięzkiej chorobie, która go dotknęła, ale sie nie załamał walczył ..... zdobył zloto i na pewno w Londynie nas nie zawiedzie. Trzymam kciuki Marku bez wątpienia dasz radę jesteś WIELKI !!!!
Anonim
2011-02-06 21:48:31
jest on tak dobry , że i Medal igrzysk Olipijskich zdobędzie !
Wierzę w Ciebie Marku ; **
Anonim
2011-02-06 21:47:26
Tak Marek to wielki człowiek !
Przeżył chorobę bez żadnych problemów .!
Kocha to co robi dlatego wrócił pomimo cięzkiej choroby!
Polska powinna się cieszyć , że ma takiego wpaniałego i utalentowanego zawodnika !
Anonim
2011-01-17 19:03:25
I jeszcze dopowiem , że Marekk jesteś wielki , pomimo tej choroby !! ; )))
Anonim
2011-01-17 19:02:16
Ten człowiek to wielka rzecz ...
Znam goo i uważam , że zasłużył sobie na to wszystko co ma ..
czyli medale i wiele wiele innych błyskotek ...
Powiem szczerze , że zazdroszcze mu ,.. sama pływam ale to dopiero początek ! Będe się starać aby brać z niego przykład : )
Jest on doskonały !! Nic więcej nie powiem , jak tylko tylee , że go pozdrawiam !!; ** I całuje ! ; *