» Nie pamiętam hasła | » Zarejestruj się

Wywiady

Wywiad z olimpijczykiem Dariuszem Snarskim

2013-05-28 11:07:50

Mieliśmy okazję porozmawiać z Dariuszem Snarskim, bokserem pochodzącym z województwa podlaskiego, który ma za sobą m.in. występy na igrzyskach olimpijskich.

- Kiedy rozpoczęła się Twoja kariera?

- Moja kariera zaczęła się w 1983 roku, gdy poszedłem do klubu Gwardia Białystok. Jeszcze w 1980 roku oglądałem Igrzyska Olimpijskie w Moskwie i sam marzyłem o tym, aby wystąpić na igrzyskach. Podczas Igrzysk występował mój późniejszy trener kadry Jerzy Rybicki, który zdobył brązowy medal. Początek kariery miałem nieudany, ponieważ pierwszą walkę z Krzysztofem Wróblewskim przegrałem, ale był on późniejszym medalistą Mistrzostw Świata seniorów, a jednocześnie był starszy o dwa lata, miał więcej walk na koncie. Był to mój pierwszy pojedynek, a w późniejszym okresie pokonałem go. Nie załamywałem się porażką, ponieważ wiedziałem, że to moja dyscyplina. Wcześniej chodziłem trochę na judo, piłkę nożną i zapasy.

- Co było największym wyzwaniem?

- Moim najtrudniejszym wyzwaniem było przejście na boks zawodowy. Po starcie na IO Barcelona 1992, na mistrzostwach świata Tampere 1993, gdzie też przegrałem walkę o medal, po Mistrzostwach Europy w Bursie i w Vejle w 1996 roku, gdy nie zakwalifikowałem się na IO Atlanta 1996 pozostało mi tułać się po polskim ringu lub zdecydować się na boks zawodowy. Reprezentowałem wówczas PKB Poznań, miałem ofertę z klubu Walka Zabrze, całkiem niezłą finansowo, lecz chciałem zawsze osiągać i walczyć o najwyższe cele, więc w wieku 26 lat wybrałem boks zawodowy. Był to 1998 rok.

- Największy sukces?

- Największym sukcesem był występ na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku, gdzie pokonałem brązowego medalistę Mistrzostw Świata przez RSC w III rundzie oraz zdobycie pasa IBF Intercontinental jako pierwszy Polak. Pokonałem wówczas w Gdańsku trzykrotnego mistrza Europy Vincenzo Belcastro z Włoch.

- Które walki były najtrudniejsze i najbardziej zapadły w pamięć?

- Na pewno najtrudniejszymi walkami były pojedynki z Alexem Arthurem, były mistrzem świata WBA. W Glasgow bił jak kamieniami, a walka wyglądała jak wojna – tak pisały o niej brytyjski media. Dziesięć rund wojny o mój pas IBF przegrałem przez kontuzję wargi w 10. rundzie, lecz na punkty także przegrywałem. Drugą walką, którą mógłbym zaliczyć do tej kategorii było starcie z Walijczykiem Jasonem Cookiem, mistrzem świata IBO. Andrzej Kostyra komentując walkę stwierdził, iż mój rywal zadawał ciosy jak operator młota pneumatycznego. Przegrałem 1:2, ale tylko dlatego, że podczas gali odbywało się konsylium sędziów i nikt nie chciał podpaść przewodniczącemu, więc woleli wskazać na Walijczyka.

- Najciekawsza sytuacja z ringu, której doświadczyłeś?

- Najciekawszą sytuacja zdarzyła mi się podczas walki we Włoszech. Miała ona miejsce podczas walki o mistrzostwo Europy ze Stefano Zoffem. W ósmej rundzie, gdy Włoch zaczął słabnąć, a ja zdobywałem przewagę, od 6. rundy nie byłem nawet liczony, podbił mi w zwarciu brodę i wypadł mi ochraniacz na zęby. Zacząłem pokazywać ręką, zagapiłem się i otrzymałem w tym momencie cios, lecz zszedłem na nogach i zadając cios rywalowi sędzia wskoczył między nas i zatrzymał walkę. Pojedynek komentował śp. Jerzy Kulej, który stwierdził, iż zawodnik dostaje walkę o mistrzostwo Europy, nie jest nawet liczony, a sędzia ją przerywa.

- Z napływających informacji wynika, iż stoczysz jeszcze jedną walkę.

- Tak, jestem po rozmowach z Maćkiem Zeganem. Planujemy pojedynek w Białymstoku na przełomie listopada i grudnia. Jest zainteresowany zwłaszcza po pojedynku Gołota - Saleta i myślę, że pokażemy nie gorszy, a nawet lepszy boks niż oni. Od tamtego roku zacząłem myśleć o powrocie na ring, po prostu jestem jeszcze w dobrej dyspozycji, a województwo podlaskie potrzebuje dobrego boksu i fajnego widowiska. Będzie to rewanż za moją problematyczną walkę z Zeganem w kopalni soli w Wieliczce.

- Masz jeszcze jakieś niewyrównane rachunki? Czy walka z Maciejem Zeganem i definitywny koniec kariery?

- Na pewno nie będę wyciągał innych zawodników do ringu jak na przykład Stefano Zoff, z którym w dziwnych okolicznościach przegrałem walkę o ME. Wiele razy byłem „przekręcany” na Wyspach Brytyjskich. Rywale rozkładali ręce, a kibice gwizdali. Stąd mój rekord na „profi” 32-31-2, 6 KO, ale myślę, że jest wart więcej niż niejednego prospekta z bardzo dodatnim rekordem. Wystarczy tylko spojrzeć na listę moich rywali, z którymi walczyłem i ich rekordy. Będzie to na pewno mój ostatni występ na ringu, w grudniu kończę 45 lat.

- Czym obecnie zajmuje się Dariusz Snarski?

- Obecnie jestem promotorem. Mam grupę pięściarzy, których promuję pod nazwą Boxing Production. Już szósty rok organizujemy imprezy bokserskie, zorganizowaliśmy w kraju 21 gal, ponadto Białostocki Klub Bokserski szkoli młodzież, aby z czasem zawodnicy mogli przejść na zawodowstwo i reprezentować województwo podlaskie w Polsce i Europie. Pomaga mi obecnie trener Bogdan Borysiewicz, wcześniej Mikołaj Nos, który na pewno będzie mnie przygotowywał do walki z Maciejem Zeganem. Moi zawodnicy z Białorusi często wybierani są za rywali w całej Europie, a więc mam zajęcia na długie lata. Pracujemy nad kontraktem z Polsat Sport, obecnie mamy ich patronat. Nasze imprezy bokserskie transmitowane są przez Orange Sport, wcześniej Canal+Sport. Ostatnia impreza z 9 marca w Łomży miała patronat Super Expressu. Moja grupa liczy 20 zawodników z Polski i Białorusi. Liderem grupy jest Robert Świerzbiński, Aleksy Kuziemski, który tak naprawdę nie zakończył oficjalnie kariery. Z kolei Marcin Siwy w wadze ciężkiej wyrasta na polskiego Tysona!

- Dziękujemy za rozmowę.

- Dziękuję bardzo.

Opinie

Brak opinii.





partnerzy strategiczni

partnerzy

piłka nożna | siatkówka | koszykówka | sporty motorowe | sporty zimowe | sporty wodne | sporty walki | inne sporty | sporty szkolne | katalog firm | forum | fotogaleria