» Nie pamiętam hasła | » Zarejestruj się

Wywiady

Wywiad z Edwardem Koluchem

2016-08-23 23:06:14

  
Sumita Edward Koluch to wielokrotny medalista Mistrzostw Polski i Turniejów Międzynarodowych, w tym Mistrz Polski kategorii Open. Edward Koluch zdobył mistrzostwo Europy w Koluchstyl w 2011 roku.
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Edwardem Koluchem wielkim Podlaskim wojownikiem.
redakcja: Edwardzie żeby cofnąć się w czasie do początków Twojej fascynacji sportami siłowymi
proszę powiedzieć, jak daleko w takim razie musielibyśmy spojrzeć wstecz?
Edward Koluch: Myślę, że to lata niemowlęce. Wtedy po raz pierwszy swój wózek przewróciłem ( śmiech ),
A tak na poważnie. To oczywiście szkoła podstawowa, później technikum. To była taka ogónlorozwojówka,
lekkoatletyka. Pchnięcie kulą swego czasu, ale to tylko w szkole średniej małe osiągnięcia.
redakcja: Minęło już ładnych parę lat odkąd stanąłeś pierwszy raz na macie. Czy dzisiaj z perspektywy tego czasu odczuwasz taką samą adrenalinę mierząc się z przeciwnikami?
Edward Koluch: Chyba tak. Mając już te kilka lat na karku od czasu do czasu startuję w zawodach.
Może już nie pozwala kondycja, ale po to jeszcze startuję, żeby poczuć jeszcze to, co czułem 20 lat temu.
redakcja: Czy kiedykolwiek w swojej karierze miałeś chwile zwątpienia w to co robisz? Czy zastanawiałeś się nad tym jakby potoczyło się Twoje życie bez sumo?
Edward Koluch: Na pewno miałem jakieś chwile zwątpienia. Przecież każdy je ma. Pamiętam jeden z turniejów podczas którego doznałem kontuzji stawu barkowego. Wiadomo, że kontuzja barku wiąże się, z tym, że jest to cykliczne, że bark później dość często wypada. Miałem to zwątpienie w tym momencie, że to już jest koniec. Ale jakoś siła wyższa, Bóg może, może to moja wiara w to, że mogę nadal to robić pomogła mi. I tak prawdę mówiąc już może od dziesięciu lat ani razu mi ten bark nie wypadł. Tak na marginesie zostałem wtedy przetransportowany do szpitala, lekarz wytłumaczył mi, że przy wybiciu barku ze stawu trzeba założyć gips na 6 tygodni. Później następuje sześciotygodniowy okres rehabilitacji. Tego dnia podjąłem decyzję, aby nie zakładać gipsu, ponieważ za sześć tygodni miałem Mistrzostwa Polski. Własnymi siłami starałem leczyć tę kontuzje. Delikatne treningi, spokojne ruchy, masaże lecznicze. Po sześciu tygodniach zdobyłem medal Mistrzostw Polski, a po trzech miesiącach pojechałem na Mistrzostwa Europy. A w momencie ME według lekarzy powinienem kontynuować jeszcze rehabilitację. Mnie się udało, ale innym polecam oczywiście stosować się do zaleceń lekarzy.
redakcja: Edwardzie w pewnym momencie pojawiła się dyscyplina Koluchstyl i włączyłeś się w propagowanie tej sztuki walki. Proszę powiedzieć, kiedy Wiesław Koluch powiedział Ci o Koluchstyl?
Edward Koluch: Kilka dobrych lat temu. Mój stryj, czyli mój trener kiedyś mi wspominał, że chcę stworzyć Polską dyscyplinę, prawdziwą polską sztukę walki.

redakcja: Jak w Twojej perspektywie Koluchstyl się rozwija i gdzie widzisz Koluchstyl za 10 lat?
Edward Koluch: Najchętniej widziałbym Koluchstyl na olimpiadzie. To jest marzenie nie tyko mojego stryja twórcy Koluchstylu ale też moje. Na pewno nie jeden Polak byłby szczęśliwy gdyby Koluchstyl był dyscypliną olimpijską. Koluchstyl jest młodą dyscypliną ale jak ją oceniają lekarze jest najbezpieczniejszą sztuką walki. Właśnie tam na Igrzyskach Olimpijskich widzę Koluchstyl. Z roku na rok jest coraz większy odbiór Kouchstyl wśród ludzi. Na każdym kontynencie mieszkańcy naszej matki ziemi uprawiają ten sport. Myślę, że na tak młodą dyscyplinę którą uprawia się w ponad 50 krajach jest to wielkie osiągnięcie.
redakcja: Jeden ze sportowych portali napisał kiedyś „W turnieju sumo był jak zwykle weteran Edward Koluch„. czy czujesz się weteranem?
Edward Koluch: Czasami tak. Zwłaszcza gdy zerkam na dowód osobisty ( śmiech… ). Chodzę na treningi, jeżdżąc na zawody nie myślę o tym. Wiadomo lata robią swoje siła już nie ta może kondycja troszkę mniejsza. Nie myślę o tym, po prostu staram się to odłączyć , że mam na karku 44 lata. Staram się z tymi młodymi rywalami walczyć tak jak równy z równym po prostu.
redakcja: Edwardzie załóżmy, że budzi się w Tobie nutka hazardzisty. Czy postawiłbyś jakiekolwiek pieniądze na siebie?
Edward Koluch: Nie w tym momencie. Nie postawiłbym na siebie. Sześć, siedem lat temu to bez wahania bym postawił. Wtedy byłem na takim etapie, że czułem się mocny, w tej czołówce zawodników 115+ byłem jednym z najmocniejszych. Czyli razem z Robertem Paczkowem czy Jackiem Jaraczem
myślę, że byłem w Polsce trzecim zawodnikiem w kategorii 115+.
redakcja: Edwardzie cały czas krążymy wokół Koluchstyl. Słowa hymnu Koluchstyl mówią o poszanowaniu drugiego człowieka i o tolerancji, a także o zasadach fair play w sporcie. Czy to oznacza, że zdarzają się sytuacje, gdy ktoś gra nieuczciwie, że wygrywa przez oszustwo?
Edward Koluch: Zdarzają się różne sytuacje w każdym sporcie także w sumo. Niektóre sytuacje świadome są przez zawodników, ale według mnie te sytuację stwarzają sędziowie. Nawet w mojej karierze miałem kilka takich sytuacji, że po przegranej walce oglądałem ją na różnych nagraniach i widziałem, że ta walka powinna być
moją wygraną, a nie przeciwnika. Zdarzają się i pewnie będą się zdarzać takie sytuacje. Przykre to jest bo człowiek po jakimś czasie o niektórych sytuacjach zapomina, ale tak od razu po walce jest to nieprzyjemne uczucie. Myślę, że warto dodać, że w Koluchstyl bardzo mocno zwraca się uwagę na uczciwość sędziów. Sami sędziowie bardzo się starają choćby nawet dlatego, że na większości zawodów obserwatorem jest twórca stylu Wiesław Koluch.
redakcja: Edwardzie przejdźmy teraz do Twoich osiągnięć i nagród. Czy znajdujesz jeszcze na nie miejsce?
Edward Koluch: Już trzy lata temu miałem remont w mieszkaniu i wtedy żona większość pucharów i medali zniosła do piwnicy.
redakcja: Co może powiedzieć utytułowany sportowiec młodemu człowiekowi, który chciałby zacząć uprawiać jakikolwiek sport ale wstydzi się bo np. nie ma kondycji, wstydzi się swojego ciała. Czy łatwo jest przełamać taką barierę niepewności?
Edward Koluch: Czy łatwo? Hmmmmm…… To zależy od danego człowieka, każdy do tego indywidualnie podchodzi. Widzimy nawet na Igrzyskach olimpijskich, że niestety głównie chodzi tu o psychikę. Jeżeli psychicznie człowiek jest silny i nie ulegnie jakimś presjom to potrafi coś osiągnąć i zdobyć swoje marzenia. Co bym powiedział dla młodego człowieka? Ja sam ważę 160 kg i wiem, że dla ludzi troszkę cięższych rozebrać się do walki to jest nie lada wyzwanie. Przecież np. w sumo widać prawie całe ciało człowieka. Dla mnie to nie sprawiało problemu. Bardziej presja tłumu kibiców, która jeszcze mnie bardziej motywowała do walki. Wiem, że jest wielu zawodników którzy na treningach są naprawdę mocni, a gdy przychodzą zawody to niestety nie wytrzymują tej presji. Obojętnie, jaki sport się uprawia najważniejsze jest to, aby coś robić. Żeby kiedyś w życiu powiedzieć, że przeżyło się ten czas tak jak się chciało, że nie zmarnowało się tego czasu. Ja ze swojej perspektywy mogę tak powiedzieć. Kilka rzeczy mi nie wyszło tak jakbym chciał. Marzyłem o tych medalach mistrzostw Polski, które zdobyłem. Indywidualnie nigdy nie stanąłem na podium Mistrzostw Europy czy Świata tego tak po prostu mi do tej pory brakuje. Myślę, że to, co ja osiągnąłem to naprawdę wiele. Przez kilkanaście lat byłem na fali, trochę zwiedziłem świata, reprezentowałem Polskę, co było od dziecka moim marzeniem, żeby włożyć dres reprezentacji Polski, koszulkę z orzełkiem, stanąć na podium w obojętnie jakiej dyscyplinie. No tak się złożyło, że zacząłem uprawiać sumo. Myślę, że jakbym zdobył jeszcze medal Mistrzostw Europy to bym był do końca spełniony.
redakcja: Skoro jesteśmy przy Polsce, jak z Twojej perspektywy wygląda sytuacja sportu w Polsce? Mówi się, że jest niedofinansowany.
Edward Koluch: Znam takie problemy, że np. w zapasach czy innych sportach walki, że brakuje pieniędzy. Nie ukrywajmy, żeby nie mój trener to byłoby ciężko przeprowadzać turnieje, rozpowszechniać tę Polską dyscyplinę Koluchstyl. Na pewno brakuje tych pieniędzy w tych dyscyplinach.
redakcja: Edwardzie, czego mogę Ci życzyć na drodze prywatnej i sportowej?
Edward Koluch: Przede wszystkim zdrowia jak najdłużej. Chciałbym jednak dłużej być zdrowy, mieć dobrą kondycję fizyczną. Na drodze sportowej od kilku lat powolutku moja kariera kończy się, ale nie powiedziałem jeszcze stop. Chciałbym jeszcze wystąpić na jakichś ME czy MŚ. Nie wiem, czy to będzie sumo, bo na arenie Polski od 6 lat nie występuję, ale czasem zdarza mi się jakiś turniej międzynarodowy po prostu. Może jakiś medal z międzynarodowych mistrzostw.
redakcja: Bardzo dziękujemy za rozmowę.
Edward Koluch: Ja także dziękuję za rozmowę i pozdrawiam wszystkich czytelników portalu wojownicy-sport.pl
Z Edwardem Koluchem rozmawiał Krzysztof Tyszka

Opinie

Brak opinii.





partnerzy strategiczni

partnerzy

piłka nożna | siatkówka | koszykówka | sporty motorowe | sporty zimowe | sporty wodne | sporty walki | inne sporty | sporty szkolne | katalog firm | forum | fotogaleria