» Nie pamiętam hasła | » Zarejestruj się

Wywiady

Katarzyna Łapińska - Jablonski

2017-03-12 03:22:53

 

Kasiu jak to się stało, że akurat Judo? Opowiedz o tym.

Pochodzę z niewielkiego, wspaniałego miasta Łapy. Miasto może nie jest wielkie, ale sport od zawsze wpisany był w  historię miasta i w życie jego mieszkańców. W szkole podstawowej uczyłam się w klasie sportowej. Po lekcjach uczęszczałam na dodatkowe zajęcia sportowe, taniec towarzyski, a później do nocy na osiedlowym podwórku grałam w piłkę ,dwa ognie czy gumę. Jestem z rocznika (1979), który swoją wysoką sprawność fizyczną zawdzięcza ćwiczeniom na trzepaku, skokom z huśtawki i zabawom w wojny pomiędzy osiedlami. W roku 1992 zmieniłam szkołę i  poznałam Magdę, Ingę, Sylwię ,moje wspaniałe przyjaciółki do dziś! Dziewczyny trenowały w klubie UKS „Narew” Łapy nieznaną dotąd dyscyplinę – Judo. Pierwszy trening i zakochałam się! Wielu utytułowanych zawodników, niepowtarzalny zapach i klimat tego miejsca, sprawiły, że w końcu znalazłam sport, który pozwolił mi doskonale ukierunkować moją energię, zdyscyplinował, wykorzystał wszystkie cechy charakteru, temperament i sprawność fizyczną. Sukcesy przyszły szybko. Wspaniali trenerzy, wspaniałe przyjaźnie. To był najpiękniejszy okres w moim życiu. Przyjaźnie klubowe i z najlepszymi zawodnikami w naszym kraju trwają do dziś. Wspaniałe przeżycia, obozy, zawody, połączyły nasze drogi na zawsze.
Jestem absolwentką AWF i S Gdańsk. Z klubem AZS- AWF Gdańsk zdobyłam dwa tytuły Drużynowego Mistrza Polski. Judo od lat jest moją pasją, moją miłością i okazało się być przygodą na całe życie.


Aktualnie mieszkasz za granicą, jak przebiega Twoja kariera, skupiasz się na Judo czy łączysz pasję z czymś jeszcze?

Życie bywa przewrotne, zaskakujące i stawia przed nami różne wyzwania. Nigdy nie pomyślałabym, że wyjadę z Łap! To było „moje miejsce na ziemi”. I cóż?! Stało się! Wyemigrowałam w Lipcu 2013 roku. Nie za chlebem, nie z ciekawości (bo w USA już byłam, moi rodzice tu mieszkają) a z miłości. Życie prywatne nie ułożyło sie tak dobrze jak zawodowe. Jeszcze na studiach wyszłam za mąż. Z tego związku mam dwójkę cudownych dzieci. Niestety po 10 latach małżeństwo się rozpadło. Po rozwodzie stanęłam na nogi i samotnie wychowywałam moje skarby. Ostatnie 12 lat przepracowałam w Szkole Podstawowej jako nauczyciel Wychowania Fizycznego. Kochałam swoja pracę i dzieciaki. Uhowo - wspaniała, malownicza miejscowość w pobliżu Łap. Jednocześnie pracowałam jako trener Judo w moim rodzimym klubie w Łapach, Instruktor Fitness w Domu Kultury – do tego dom, dzieci ...nie nudziłam się!
W 2011 poznałam mojego obecnego męża Wojtka, pochodzącego z moich stron, V-ce mistrza USA w podnoszeniu ciężarów. Wspaniały chłopak z Jabłoni Kościelnej mieszkający od lat w Stanach. Ciężko było utrzymać związek na odległość, dlatego podjęliśmy bardzo trudna dla mnie decyzje o wyjeździe z kraju.
Chicago przywitało mnie kubłem zimnej wody na głowę. Praca w serwisie sprzątającym, American Dream schowany głęboko do kieszeni. Robiliśmy z mężem wszystko aby zapewnić dzieciom i nam samym odpowiedni standard życia. Dzieci poszły do szkoły, ja też łączyłam naukę z pracą...i pasją – nie było lekko, nadal nie jest.
Przede wszystkim dzieci – syn w Polsce trenował Judo i Piłkę Nożną – tutaj znalazłam mu klub piłkarski, córka zaczęła pływać, a ja znalazłam klub Judo dla siebie. Od razu podjęłam pracę jako nauczyciel języka polskiego w Polskiej Szkole sobotniej na „Trójcowie”.
Z czasem poznałam wielu wspaniałych ludzi, dzięki którym zaczęłam „istnieć” w światku polonijnym. Doceniono moje umiejętności, zaczęto zapraszać do udziału w różnych ciekawych przedsięwzięciach. Powoli nabierałam rozpędu. Zaczęłam z sukcesami startować w zawodach Judo w kategorii Masters. Zdobyłam dwa srebra i brąz na zawodach w Chicago i NY. Nauczyłam się języka, nostryfikowałam Dyplom magisterski, zrobiłam kurs instruktora Zumba, Trenera Fitness dla Grup i USA Judo Coach.
Dopiero w tym roku ostatecznie rzuciłam sprzątanie „domków”. Nie wstydzę się o tym mówić! Ta praca dawała mi elastyczność godzin pracy i bardzo dobre pieniądze. Nauczyła pokory i pozwoliła poznać mentalność żyjących tu ludzi.
Wielu ludzi nie wytrzymuje tempa życia tutaj i wraca do kraju, albo rezygnuje z marzeń. Ale nie ja! Tego nauczył mnie sport. Nic za wszelką cenę, trzeba mieć zasady! Na dłuższą metę trzeba być uczciwym w tym co sie robi, być sobą i trzymać się zasad! Zwłaszcza na emigracji! Przy odrobinie szczęścia i ciężkiej pracy można osiągnąć wiele. Jeżeli mowa o USA bardzo ważną sprawą jest legalność przebywania tutaj. Dzięki mężowi ja i moje dzieci mamy tzw. „zielone karty”, a za chwilę obywatelstwo. Obecnie zarejestrowałam Kata Chicago Judo Club, który fajnie sie rozwija i daje nadzieję na lepsze jutro.

 

W jaki sposób łączysz pracę z rodziną, to musi być bardzo trudne dla tak aktywnej osoby...

Przede wszystkim mam wspaniałego męża, który bardzo mnie wspiera i chociaż większość tygodnia jest w trasie (zawodowy kierowca) to zawsze mogę liczyć na jego wsparcie chociażby słowne. Są przy mnie moje kochane, grzeczne, zdrowe dzieci i rodzice mieszkający niedaleko ode mnie. Bez nich wszystkich nie udało by się dojść tak daleko w tak krótkim czasie. Mogłabym wiele opowiedzieć o tym, co przeżyłam tutaj w ciągu tych niespełna 4 lat. Wiele osób mogłoby tego nie zrozumieć, albo nie uwierzyć. Ten kto kiedykolwiek był emigrantem zapewne wie, o czym mówię. Bardzo mi pomogli moi bliscy. Moje dzieci świetnie się uczą i łatwo przystosowały się do nowych warunków. Ich miłość i radość życia jest dla mnie motorem do działania!
Syn Jakub w tym roku kończy 17 lat, córeczka 13 lat i aż czasami łza w oku się kręci, gdy pomyślę jak ten czas szybko leci. Każdą wolna chwilę spędzamy rodzinnie. Obowiązkowym punktem dnia jest wspólne śniadanie i kolacja, z obiadem bywa różnie, bo czasami nawet nie ma czasu zjeść w domu. Moja nam gotuje wspaniale i to do niej często wpadamy na obiadki, o różnych porach dnia. Córka ma zajęcia, syn ma trening, ja mam trening – wszystko ma swój rytm.
Jeżeli chodzi o mnie obecnie kilka godzin w tygodniu pracuję w luksusowym Lutheran Home prowadząc zajęcia Fitness dla aktywnych seniorów, prowadzę zajęcia Fitness dla wspaniałych polskich dziewcząt i zajęcia Judo dla dzieci. Sobota – Polska Szkoła. Piątki i Soboty syn gra mecze, na których jestem zawsze. Zawodniczo już nie trenuję – nie ma czasu i nie ma zdrowia. Podczas ostatnich zawodów mój prawy bark wyskoczył ze stawu... I to raz na zawsze przekreśliło moje marzenia o startach. Wróciłam do zdrowia, ale bark regularnie raz na jakiś czas mi „wyskakuje”. Córka już nie pływa, ale za to pięknie maluje i przede wszystkim pomaga prowadzić zajęcia Judo- dzieci ja uwielbiają. Może kiedyś zechce pracować z młodzieżą. Syn zrobił uprawnienia sędziowskie w PN. Mam nadzieję, że też zwiąże swoje życie ze sportem.

 

Skąd bierzesz swoją motywację? Co na nią wpływa?  

Sport ukształtował moją osobowość – potrafię wyciągnąć wnioski z porażek i potrafię znaleźć motywację tam, gdzie inni tracą nadzieję. Nieskromnie dodam, że ludzie współpracujący ze mną mówią, że jestem dla nich takim słońcem dającym ciepło i energię do życia. Nie dzieje się to bez przyczyny - ja czerpie dobra energie od nich .Od negatywnych ludzi staram się uciekać ,często mają problemy, których nawet nie chcą rozwiązać. Był czas, gdy za dużo brałam na swoje barki i wszystkim chciałam pomóc. Życie nauczyło mnie jednak. że na próżno starać się „uleczyć świat” .Nadal jestem otwarta na pomoc, ale tylko wtedy gdy ludzie sami sobie chcą pomóc. Nigdy nie miałam czasu na depresję... Zawsze patrzę pogodnie w przyszłość. I chociaż jestem bardzo wrażliwa osoba i często płaczę, to chwilę później biorę głęboki oddech, zamykam oczy i... do przodu… 

 

Jakie są Twoje plany na przyszłość?

Przede wszystkim Dzieci! Edukacja! Wierzę, że jest to ogromny kapitał na przyszłość i jestem tego najlepszym przykładem. Następnie staram się dbać o zdrowie swoje i swojej Rodziny, chociaż nie mamy bzika na punkcie zdrowego odżywiania, to staramy się regularnie badać i prowadzić zdrowy tryb życia. Cała nasza rodzinka jest sportowa więc nie jest to większy kłopot. Chciałabym, aby mój klub się rozwijał i powoli pragnęłabym zwolnić tempo. Powoli moje życie zaczyna się stabilizować. Czy myślę o powrocie do kraju? Czasami, ale ciężko żyć z poczuciem rozdarcia. Kto raz wyjechał z kraju na dłużej już zawsze będzie niespokojny. Tęsknota za krajem jest wszechogarniająca. Z przyjaciółmi mamy kontakt, świat jest multimedialny, do kraju możemy wyskoczyć. Chcąc być szczęśliwą muszę nauczyć się żyć tu i teraz. To co pozwala przetrwać mi ciężkie chwile – to uniwersalny język. Język sportu, który pozwala się odnaleźć zawsze i wszędzie.


Opinie

Brak opinii.





partnerzy strategiczni

partnerzy

piłka nożna | siatkówka | koszykówka | sporty motorowe | sporty zimowe | sporty wodne | sporty walki | inne sporty | sporty szkolne | katalog firm | forum | fotogaleria